Kierunek - ZMIANA

Chociaż huczące billboardy nadal starają się mówić – kup, używaj, weź kredyt, oddaj później, stać Cię na to, a jeśli nie weź kolejny kredyt, to coraz częściej przekaz reklamowy nakierowany jest na konkretne wartości, a nie marzenia. Zamiast „więcej, więcej, więcej” otrzymujemy komunikat „możesz, warto, wybierz mądrze”. Okazuje się, że można promować produkt czy usługę, nie robiąc z odbiorców bezmyślnej materii, której zadaniem jest wydanie pieniędzy szybko, na byle co, teraz, zaraz.

Tak, jak w życiu – ludzie jeżdżą na wakacje all inclusive, serwując sobie to, czego nie mają w domu, gonią za marzeniami, choć przez mgłę dotykając blichtru, tak samo i przekaz reklamowy zazwyczaj jest (a raczej był) przede wszystkim aspirujący. Dzięki nowym produktom, usługom, innowacyjnym rozwiązaniom, mogliśmy poczuć się panami świata, mogliśmy mieć to, czego inni niegodni są zdobyć. Własny kąt, auto na czterech kółkach, maszyna do ugniatania ciasta, urządzenie do pieczenia chleba, mikser, malakser, ekspres do kawy, wyjazdy zagraniczne, meble, zawrót głowy.


Tymczasem, jak pokazują badania, wchodzący w dorosłość ludzie coraz częściej nie chcą spędzać życia na pracy od rana do nocy, na kupowaniu przedmiotów, z których i tak nie skorzystają z braku czasu, zadłużaniu się na potęgę, oszczędzaniu na starość, która może nie nadejść. Od mieszkania na własność wolą dający wolność wynajem. Zamiast samochodu w garażu coraz częściej pojawia się rower na balkonie. Wakacje nie są opcją z katalogu, strona sto osiemdziesiąt, ale efektem organizacji na własną rękę, własnym pomyślunkiem. Coraz częściej ludzie eksplorują zamiast marzyć, korzystają zamiast zbierać, ruszają w przestrzeń zamiast siedzieć przed telewizorem. Rzeczywistość się zmienia, konsument staje się prosumentem, który chce współtworzyć, kształtować to, z czego później będzie korzystał.


Z przyjemnością patrzę, jak nowe trendy rozprzestrzeniają się coraz szybciej, żwawiej. Nie oglądamy świata przez szybę najdroższych restauracji, jedząc ciągle to samo, do znudzenia. Udało nam się pożegnać pachnące zachodem, smakujące Coca-Colą i McDonaldem lata 90-te. Doceniamy różnorodność, autentyczność i prawdę. Kiedyś posiadanie np. lalki Barbie, Adidasów czy Levisów było czymś wyjątkowym. Owszem, nadal sporo jest produktów, które podobno mieć trzeba, ale coraz więcej jest też możliwości. Stąd wybór, coraz większa świadomość ludzi. Chwała różnorodności! Za zmianami w otoczeniu podąża komunikacja marketingowa, język reklamy. Oczywiście, oznacza to również triumf Instagrama, Snapchata, których popularność polega na prostocie, szybkości, na minimalizowaniu konsumowanej treści. Filtry nałożone na publikowane w Internecie zdjęcia zmieniają świat na lepszy, dodają koloru, smaku, okraszają obrazy sentymentem, wygładzają, odmładzają, ukazują lepszą stronę rzeczywistości. Jeszcze nie jesteśmy gotowi na pokazanie otoczenia takim, jakie jest, tylko szukamy kadrów, zmieniamy, edytujemy, a ze zdjęć wybieramy te, które są estetyczne, piękne, z kompozycją godną magazynów wnętrzarskich. Przecież rzeczywistość to połączenie biedy i bogactwa, to luksusowe centrum handlowe, do którego dojść trzeba poharatanym przez czas chodnikiem. Życie to radość zmiksowana ze smutkiem. Nie tylko najmodniejsze knajpy, ale i bary mleczne, fast food-y, zapomniane piekarnie i second-handy. Jeszcze trochę aspirujemy, jeszcze brakuje nam odwagi (musimy pozbyć się wielu kompleksów), aby żyć bardziej niż mieć. Zmieniamy się jako społeczeństwo, ewoluuje kreacja reklamowa. Sam klient już nie jest tym, który kupuje i zapomni albo przejdzie do konkurencji. Coraz częściej zmienia się w partnera mającego wiedzę, doświadczenie, kontakty, posiadającego nieograniczony wybór. Fakt, że zostaje z nami świadczy o tym, że potrafimy spełnić jego oczekiwania.
Trwa ładowanie komentarzy...